Naturalne kosmetyki czy dermokosmetyki z apteki? Prawda, o której nie mówi Ci żadna etykieta
Stoisz w aptece. Krem kosztuje trzy razy więcej niż podobny z drogerii, ale ma na pudełku napis "dermokosmetyk" i zdjęcie kogoś w białym fartuchu. Ręka sama sięga po portfel w końcu to musi być coś lepszego, skoro leży obok leków, prawda?
Nie do końca. I mam dla Ciebie fakt, który zmienia całe spojrzenie na tę półkę.
Czym w ogóle jest "dermokosmetyk"? (odpowiedź może Cię zaskoczyć)
Prawo nie zna słowa "dermokosmetyk". Ani polska Ustawa o produktach kosmetycznych z 2018 roku, ani unijne Rozporządzenie 1223/2009, które reguluje wszystko, co nakładamy na skórę w całej Europie. Dla przepisów istnieje tylko jedna kategoria: kosmetyk. Kropka.
To znaczy, że krem z apteki i krem z drogerii, nawet ten najtańszy, podlegają dokładnie tym samym normom bezpieczeństwa, tej samej ocenie toksykologicznej, tym samym wymogom co do składu. Żaden z nich nie przechodzi dodatkowej rejestracji. Żaden nie jest nadzorowany przez inną instytucję. "Dermokosmetyk" to nazwa handlowa, taka sama kategoria językowa jak "premium" albo "profesjonalny". Ładnie brzmi, ale prawnie nic nie znaczy.
Skąd bierze się mit o wyższej jakości kosmetyków aptecznych
Nie wzięło się to znikąd. Wiele dermokosmetyków rzeczywiście powstaje we współpracy z dermatologami, ma za sobą dodatkowe badania aplikacyjne, testy na ochotnikach ze skórą wrażliwą czy atopową. To prawda i to naprawdę może mieć znaczenie.
Problem w tym, że nic w prawie nie zabrania tego samego robić producentowi kosmetyków naturalnych i wielu z nich to robi, a jednocześnie nic nie zmusza producenta dermokosmetyku do takich badań. Sama nazwa na opakowaniu tego nie gwarantuje. To trochę jak z winem: nazwa "rocznikowe" brzmi poważnie, ale bez etykiety z konkretnym rokiem i regionem niewiele Ci mówi.
Co naprawdę różni oba podejścia (jeśli nie prawo)
Realna różnica leży gdzie indziej w filozofii tworzenia produktu i w tym, do kogo jest kierowany.
Dermokosmetyki najczęściej celują w konkretny, nazwany problem: cerę trądzikową, naczynkową, atopową, po zabiegach dermatologicznych. Ich formuły bywają uboższe w substancje zapachowe i barwniki, nie dlatego, że to wymóg prawny, tylko dlatego, że taka jest strategia marki: mniej potencjalnych drażniących, więcej substancji czynnych w wyższym stężeniu.
Kosmetyki naturalne z prostym składem idą inną drogą, stawiają na rozpoznawalne, roślinne składniki, minimalne przetworzenie, krótką listę INCI. To nie jest gorsze podejście. To po prostu inna odpowiedź na to samo pytanie: jak zadbać o skórę bez zbędnego balastu.
Cena też różni się bardziej przez kanał dystrybucji i marketing niż przez samą recepturę. Apteka to droższy najem, inny model marż, inny sposób budowania zaufania (biały fartuch kontra słoiczek z ziołami na etykiecie). Żadne z tych dwóch nie jest z definicji "bardziej naukowe".
Czy naturalne składniki są bezpieczniejsze? Uczciwa odpowiedź o alergenach
Tu muszę Cię trochę rozczarować, bo łatwo byłoby teraz napisać, że naturalne znaczy bezpieczne. Nie jest to takie proste.
Badania dr. Brandona L. Adlera z University of Southern California, przedstawione na spotkaniu Pacific Dermatologic Association, wskazują na ponad 75 olejków eterycznych powiązanych z kontaktowymi alergiami i zapaleniami skóry ze szczególnym udziałem linalolu (typowego dla lawendy) i limonenu (spotykanego w cytrusach, ale nie tylko). Substancje zapachowe, naturalne czy syntetyczne, odpowiadają nawet za blisko połowę wszystkich przypadków kontaktowej alergii na kosmetyki.
To nie znaczy, że olejki eteryczne są złe. Znaczy tylko, że "naturalny" nie jest synonimem "hipoalergiczny" dokładnie tak samo, jak "dermokosmetyk" nie jest synonimem "przebadany klinicznie". Obie etykiety trzeba sprawdzić, nie założyć.
Dla skóry wrażliwej czy skłonnej do reakcji ważniejsze niż miejsce zakupu jest jedno: krótki, przejrzysty skład i test na małym fragmencie skóry przed pierwszym pełnym użyciem, niezależnie od tego, czy produkt kupiłaś w aptece, czy w sklepie z ziołami.
Kiedy warto sięgnąć po dermokosmetyk, a kiedy wystarczy prosty, naturalny skład
Jeśli zmagasz się z nazwaną, potwierdzoną przez dermatologa jednostką, trądzikiem różowatym, atopowym zapaleniem skóry, łuszczycą, dermokosmetyk zaprojektowany pod ten konkretny problem, najlepiej po konsultacji ze specjalistą, może rzeczywiście być trafniejszym wyborem. To nie jest miejsce na eksperymenty na własną rękę.
Jeśli natomiast szukasz codziennej pielęgnacji zdrowej, ale wymagającej skóry, nawilżenia, oczyszczenia, ochrony przed wysuszeniem, prosty kosmetyk naturalny, z rozpoznawalnym składem i bez zbędnych dodatków, równie dobrze spełni swoje zadanie. Żadna etykieta nie zastąpi tu zdrowego rozsądku i uważnego czytania INCI.
Checklista: 5 pytań zamiast patrzenia na miejsce sprzedaży
- Czy mam nazwaną, zdiagnozowaną dermatologicznie przypadłość, czy szukam ogólnej, codziennej pielęgnacji?
- Czy skład (nie nazwa na opakowaniu) faktycznie odpowiada moim potrzebom, czy widzę tam substancje, które znam i rozumiem?
- Czy producent (apteczny czy naturalny) w ogóle podaje pełny skład INCI, czy każe mi się go domyślać?
- Czy zrobiłam test na małym fragmencie skóry, zanim nałożyłam produkt na całą twarz?
- Czy cena odzwierciedla realną wartość składu, czy głównie miejsce, w którym stoi na półce?
Jak to wygląda w praktyce
W Zioła Mają Moc nie udajemy, że jesteśmy apteką i nie musimy, żeby oferować produkty o przemyślanym, uczciwym składzie. Przy każdym kosmetyku znajdziesz pełną listę INCI, bez ukrywania jej w plikach do pobrania. Jeśli szukasz prostych, roślinnych formuł do codziennej pielęgnacji, zerknij do naszej sekcja kosmetyków, a jeśli wcześniej nie czytałaś jeszcze naszego poradnika o czytaniu składu INCI krok po kroku, to dobry moment, żeby to nadrobić, zanim wybierzesz kolejny produkt, apteczny czy nie.
Ostatecznie to nie napis na opakowaniu podejmuje decyzję za Ciebie. Ty ją podejmujesz, czytając to, co naprawdę jest w środku.
Anna Zielarka – piszę o tym, co sama sprawdziłam i przemyślałam, żeby zakupy kosmetyków były świadomym wyborem, a nie zgadywanką przy półce.
A Ty — kupujesz z przyzwyczajenia do konkretnej kategorii, czy zawsze sprawdzasz skład niezależnie od tego, gdzie stoi produkt? Podziel się w komentarzu.
Źródła:
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych
- Ustawa z dnia 4 października 2018 r. o produktach kosmetycznych
- Brak prawnego statusu terminu "dermokosmetyk" – Mgr.farm, opinia branżowa
- Definicje i regulacje dermokosmetyków – leki.pl
- Badania nt. alergenów w olejkach eterycznych (dr Brandon L. Adler, USC, Pacific Dermatologic Association) – Termedia
- Substancje zapachowe jako alergeny kontaktowe – Bilovit